Prawdopodobnie będę wariatem przez całe życie. Prawdopodobnie jeszcze 3 razy w ciągu tego miesiąca zapytam siebie, dlaczego tyle piję. Prawdopodobnie zapewnisz mnie, że wszystko będzie w porządku. Prawdopodobnie dostanę od tego frustracji.

Specjalizuję się w zaprzepaszczonych sprawach. Mam przejściowe problemy ze ściśniętym sercem. Wracam do tych samych książek, chociaż z powrotów wolałbym te do zdrowia.  Wszystko skrupulatnie zapisuję. O 16:45 nabiłem sobie ogromnego guza. O 19:11 szczerze z Tobą porozmawiałem. 21:33 wyciągnęłaś do mnie rękę, a ja jej nie znalazłem. Życie ciągle odwraca moją uwagę.

Codziennie doświadczam tego samego zaskoczenia. Mogę Cię poznać po uśmiechu z pierwszego spotkania, kilku pieprzykach i fakturze skóry. Mogę powiedzieć ile masz punktów na ciele, od których budzę się z tęsknoty i włosów, do których chciałbym wplatać dłonie.

Po zdrowym rozsądku zostawiam puste butelki. Po braku Ciebie coraz gorzej całuję. Mógłbym Ci powiedzieć, że dziś bez zmian. Czytam wiersze, na których się nie znam i spierzchniętymi wargami zapominam o rzeczach, które w ogóle się nie zdarzyły z nadzieją, że prawdopodobnie zbyt często noszę w sobie poczucie samotności. Prawdopodobnie moja troska o Ciebie to odruch bezwarunkowy. Prawdopodobnie będą jeszcze takie dni, w których nikt do mnie nie zadzwoni.

Może o to właśnie chodzi, aby niespokojnie było? Prawdopodobnie nie chciałbym, abyś o tym wiedziała.