3:30. Na zmiętej pościeli kłębią się fale tęsknoty, oplatają moje ciało, przypominają ludzi.

Jestem zmęczony. Leżę i myślę o tym jak opiekuńczość mężczyzny wyzwala w kobietach wielkie wzruszenie, o tym jak łatwo zrobić zamieszanie w czyimś sercu grzejąc mu dłonie w chłodne dni , o tym że przypadki nie istnieją a wszystkie rzeczy, które się przytrafiają mają jakiś cel.

Leżę myśląc o tym, że mam sto pomysłów na minutę lecz wciąż żadnego na życie. Myślę o rzeczach głupich, o tym co zawsze chciałem zrobić, ale brakowało mi na to odwagi. Myślę o wschodzącym słońcu, które zabiera mi noc i o dziewczynach malujących usta czerwoną szminką. Myślę, że brakuje kogoś kto śpi obok mnie w odległości paru centymetrów, kogoś komu mógłbym oddać ten akt absolutnej ufności.*

Są we mnie takie rzeczy, których nie byłbym w stanie wyjaśnić nikomu.
– Haruki Murakami

Na moim łóżku czytam książki, w których ludzie zbyt szybko wymieniają się imionami, zbyt szybko dzielą się słowem i myślami. W pościeli, na stercie okruszków po nadgryzionych ciastkach i pudełkach po pizzy, myślę o tym, że jest już za późno, że teraz wszystkie złe chwile trzeba przeczekać.

Czasem wystarczyłoby mieć to wszystko po prostu w dupie. Położyć się o czwartej nad ranem i zasnąć. Problem w tym, że jeśli coś jest bliskie mojemu sercu to staram się trzymać tego kurczowo. Dlatego w momencie kiedy noc spotyka się z dniem, myślę o wszystkich kwiatach, które zerwałem podczas wspólnych spacerów, o tym, że mamy zbyt mało czasu, by cokolwiek poznać i że nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa.

4:45

Tak właśnie się dzieje, kiedy ktoś zaczyna Ci się podobać.