Wyszedłem z domu, by stać się lepszym człowiekiem. A teraz, stoję pośrodku mojego życia, bez drogi prowadzącej do otwartych drzwi.

W tym mieście, gdzie budynki stare, napisałem, że żałowanie do niczego nie prowadzi. Można było napisać to lepiej. Skrócić. Wydłużyć. Dorzucić uśmieszek dla podkreślenia ironii. Bo przecież ja myślę, że całe zło tego świata bierze się właśnie z żałowania.

„Żałuję tych pieniędzy co to ich dziś nie znalazłem”, „Żałuję, że to nie mój kot spadł z trzeciego piętra.”, „Żałuję, że mój partner kocha mnie bardziej”, „Żałuję, że dziś przytyłam 2 kilogramy”, „Żałuję, że się urodziłem.”, „Żałuję, że Cię poznałem.”, „Gdyby nie kieliszek za dużo, dziś nie miałbym kaca, żałuję.”

Z okien słychać nowe sezony seriali. Te miały być wspaniałe zapowiadali. Żałuję, że zacząłem oglądać. Serce mi ścisnęło. Drzwi mam wciąż zamknięte. Wracać nie mam dokąd. Nowy sezon mnie ominie. Wzdycham i patrzę przez to okno, do cudzych ludzi pcham się, by przypadkiem nic mi nie umknęło.

Ktoś inny, w tym samym mieście, napisał „Uwierz w cuda.”

Kiedy on to wymyślił?

Przeszukuję marynarkę. Cuda się zdarzają. Klucze brzęczą na dwie przecznice.

Mogę wracać do domu.